Zaopatrzyłam się ostatnio w czytnik e-booków, jako że sporo jeżdżę, a w podróży coś robić trzeba. Zamiast kupować nijakie gotowe pokrowce, postanowiłam zrobić sobie własny, oczywiście nie odmówiłam sobie przy okazji wizyty i znajomej prowadzącej pasmanterię, w poszukiwaniu resztek tkanin - zaczynam podejrzewać, że jest to już jakiś rodzaj uzależnienia lub zboczenia :P Może wpis ten nie ma wiele wspólnego z historią i odtwórstwem, ale jest to przede wszystkim blog o rękodziele.
Pierwszy mój wyrób oczywiście nie jest wolny od mankamentów i błędów, ale będę go używała tylko ja, więc nie szkodzi. Drugi jest już znacznie lepiej wykonany, chociaż trochę inaczej. Już mnie ręce świerzbią do wykonania kolejnych pokrowców, bo kupiłam prześliczne tkaniny i aż żal, żeby w szafie leżały :)
 |
Pierwsze etui. Z zewnątrz resztka wełnianej bluzy w kolorze czekoladowym, środek ze ślicznej bawełny. Całość wyściełana ociepliną, a karton nadaje całości sztywność. Bardzo wygodnie i miło się dzięki temu czyta. Początkowo chciałam inaczej rozwiązać kwestię mocowania czytnika, ale nie poszło po mojej myśli i musiałam doszyć gumki, które następnym razem wszyję od razu między warstwy tkanin. |
 |
Etui nr 2. |
 |
W tym przypadku ocieplina nadająca miękkość i chroniąca czytnik jest tylko na wewnętrznej stronie okładki. Mocowanie i zapięcie tym razem ukryłam pod doklejonym osobnym panelem wewnątrz pokrowca. |